Mentorka i coach Joanna Kuzdak pokazuje wyzwania współczesnego lidera. Grafika przedstawia menedżera otoczonego pracownikami z problemami osobistymi i symbolizuje równowagę między empatią, odpowiedzialnością i stawianiem granic w zarządzaniu zespołem.

Mam dość bycia matką, ojcem i terapeutą dla mojego zespołu!

June 19, 20264 min read

"Mam dość bycia matką, ojcem i terapeutą dla swoich pracowników"... Prawda o nowej roli lidera.

Był wtorek, godzina dziesiąta rano.

Siedziałam naprzeciwko kobiety, która zarządzała kilkudziesięcioosobowym działem w dużej instytucji finansowej. Miała na sobie idealnie skrojony żakiet, wyprostowane plecy i twarz, z której teoretycznie nic nie dało się wyczytać..., jednak ja widziałam... widziałam siebie... sprzed kilku lat. Dobrze znałam ten wyraz twarzy:-( Zmęczenie, bezsilność, poczucie winy, samotność, zaniżone poczucie własnej wartości...

"Joanna, ja już nie wiem co mam robić z tymi ludźmi. Jeden nie przyszedł na spotkanie bo 'nie miał dobrego dnia'. Druga wzięła urlop na żądanie bo musiała pójść z kotem do weterynarza. Trzeci pisze do mnie o jedenastej w nocy, że ma kryzys w związku. I ja mam to wszystko ogarniać? Jestem ich szefową, nie matką. Nie ojcem. Nie terapeutą."

Zamilkła. A potem dodała coś czego się nie spodziewałam.

"I wiesz co jest najgorsze? Że czuję się z tym winna. Jakbym powinna chcieć im pomagać. Jakbym była złym człowiekiem, że mam tego dość."

Siedziałam przez chwilę w ciszy. Bo znałam to zdanie. Znałam je bardzo dobrze.

Kilka razy byłam w tym miejscu, co moja klientka. Rola lidera zmieniała się i nikt nas nie uczył jak radzić sobie z presją i nowymi oczekiwaniami wobec szefa.

To nie jest jednostkowa historia. Coraz więcej liderów mówi dziś: „Mam dość bycia matką, ojcem i terapeutą dla zespołu.”

Zmienia się sposób pracy, zmieniają się ludzie - ale nikt nie przygotował liderów na tę zmianę. Jeszcze kilkanaście lat temu: emocje zostawiało się za drzwiami, problemy osobiste nie istniały w pracy, liczyła się efektywność.

Zanim zostałam mentorem i coachem przez ponad dwadzieścia lat byłam po drugiej stronie stołu. Prezesem zarządu, dyrektorem zarządzającym, szefową. Pamiętam dokładnie ten moment, kiedy coś zaczęło się zmieniać w ludziach, którymi zarządzałam. Kiedy zaczęło być więcej rozmów o emocjach, więcej próśb o elastyczność, więcej "nie dam rady bo..." zamiast "poradzę sobie z..."

Pamiętam, że myślałam wtedy podobnie jak ta kobieta w żakiecie. "Kiedy ja zaczynałam pracę, nie przychodziłam do szefa z takimi sprawami. Brałam się w garść i robiłam co do mnie należało."

Jednak to jest zmiana, której nie da się cofnąć. Prawda jest taka, że zmieniły się czasy i na przestrzeni lat zmieniło się przywództwo.

Kiedy lider mówi "za moich czasów nie przychodziłem do szefa z problemami osobistymi" - mówi prawdę. Tylko niepełną. Nie przychodził bo wiedział, że to nie jest bezpieczne. Bo wtedy kultura wymagała zostawiania emocji za drzwiami. Czasami jednak liderzy płacili za to ogromną cenę. Ceną takich norm społecznych były: alkoholizm, rozpad małżeństw, choroby psychosomatyczne, wypalenie które nazywało się "stresem zawodowym" bo inne słowa nie były dostępne.

To co młodsze pokolenia robią inaczej - większa gotowość do nazywania tego co czują i proszenia o pomoc. To jest formą siły, nie słabości. Badania WHO pokazują że zaburzenia lękowe i depresyjne wśród osób poniżej 35 roku życia wzrosły o ponad 25 procent w ciągu ostatniej dekady. To nie jest moda. To fakt epidemiologiczny.

Ale... i tu muszę być z Tobą szczera - nie wszystko jest w porządku po drugiej stronie

Szef nie jest terapeutą. I nie powinien nim być - dla dobra obu stron. Szef nie jest rodzicem. Oczekiwanie, że lider będzie aktywnie kibicował każdej osobistej decyzji życiowej przekracza granicę między empatycznym zarządzaniem, a bezzasadnym roszczeniem. Ta linia istnieje. I lider ma pełne prawo ją postawić. Pytanie tylko - jak?

Jedna rozmowa która zmieniła perspektywę

Wróćmy do tamtej kobiety w żakiecie. Przepracowałyśmy kilka rzeczy. Jak mówić wyraźnie o tym czego potrzebuje od zespołu i gdzie kończy się jej rola. "Zależy mi na Tobie jako człowieku. I jednocześnie potrzebuję wiedzieć że projekt zostanie dowieziony. To nie są sprzeczne oczekiwania - jednak muszę to powiedzieć wprost." Jak odróżniać empatię od terapii. Empatia to uznanie, że ktoś przeżywa coś trudnego - to jest rola lidera. Terapia to praca z przyczynami tego - to wymaga specjalistycznego przygotoania i to juz nie jest absolutnie rola lidera / Managera.

Jak skończyła się historia kobiety w żakiecie

Kilka miesięcy później powiedziała mi coś co zostało ze mną do dziś. "Wiesz co było najtrudniejsze? Nie ta rozmowa z zespołem. Najtrudniejsze było przyznać przed sobą, że mam prawo nie być dla nich wszystkim. Że mogę dbać o ludzi i jednocześnie mieć granice. Że to nie jest sprzeczność."

Właśnie. To nie jest sprzeczność. Dbanie o ludzi i stawianie granic mogą iść razem. Empatia i wymagania mogą iść razem. Bycie człowiekiem i bycie szefem z granicami mogą iść razem. To wymaga rozmowy. Nie z zespołem — najpierw ze sobą.

Back to Blog